Wioska Bugarach w Pirenejach, ma być jedynym miejscem na Ziemi, które przetrwa koniec świata 21.12.2012

Witaj, Gościu! [ Rejestracja | Logowanierss

 

 

Wioska Bugarach w Pirenejach, ma być jedynym miejscem na Ziemi, które przetrwa koniec świata.

  • Data publikacji: 26 listopada 2012 23:37
  • Dodane przez: Greg




Wioska Bugarach w Pirenejach, ma być jedynym miejscem na Ziemi, które przetrwa koniec świata.
Wioska Bugarach w Pirenejach, ma być jedynym miejscem na Ziemi, które przetrwa koniec świata. - Zdjęcie 1Wioska Bugarach w Pirenejach, ma być jedynym miejscem na Ziemi, które przetrwa koniec świata. - Zdjęcie 2

Wioska, która ma przetrwać koniec świata

Według starożytnej przepowiedni Bugarach, senna wioska w Pirenejach, ma być jedynym miejscem na Ziemi, które przetrwa koniec świata mający nastąpić 21 grudnia 2012 r. Może to dziwne, ale niektórzy z jej mieszkańców wcale się z tego nie cieszą.

Bugarach, maleńka wioska u podnóża Pirenejów. Dookoła zapierające dech w piersi krajobrazy, nad głowami można zobaczyć kołujące orły. Mężczyzna w wełnianej czapce pogwizdując pcha taczki wąską uliczką. Dym unosi się z kominów. Wszystko jest na swoim miejscu, jeśli nie liczyć grupy około 20 zombie krwawiących na górskiej dróżce.

Ale w przeciwieństwie do wielu dziwnych rzeczy opowiadanych o tym miejscu zombie przynajmniej mają jakiś sens. – Kręcimy parodię filmu o końcu świata – mówi 23-letni Joel, student farmacji z Montpellier, ubrany w porwany szary garnitur. Z kącików ust kapie mu ”krew”. – Bugarach to doskonałe miejsce – dodaje jego przyjaciel. – Wszyscy wiedzą, że to szczególne miejsce ze względu na nadchodzący koniec świata. Nie mogliśmy się oprzeć.

Bugarach ma dwie wąskie uliczki i 176 mieszkańców. Wokół niewiele pól uprawnych, za to wszędzie rosną dzikie orchidee, a powietrze jest niemal pozbawione zanieczyszczeń. Jeszcze kilka lat temu nikt o tym miejscu nie słyszał – dziś to chyba najbardziej znana wioska we Francji, nazywana dwuznacznie ”wioską na końcu świata” albo po prostu ”wybraną wioską”.

Zgodnie z przepowiednią (czy raczej jej internetowej interpretacją) według kalendarza Majów 21 grudnia tego roku nastąpi koniec świata. Z kataklizmu ma ocaleć tylko jedno miejsce na Ziemi: właśnie Bugarach.

Mer, Jean-Pierre Delord – rolnik po sześćdziesiątce – po raz pierwszy zwrócił uwagę na krążące w internecie informacje dwa lata temu. Wspomniał o tym na zebraniu mieszkańców, sugerując konieczność podjęcia specjalnych środków bezpieczeństwa w związku z możliwym napływem gości w grudniu 2012 r. Potem ktoś powiedział o tym lokalnym mediom, a już kilka dni później dziennikarze z japońskiej telewizji wypytywali mieszkańców o ich poglądy na koniec świata.

Potem sprawą zainteresowała się francuska agencja rządowa MIVILUDES, zajmująca się monitorowaniem działalności sekt religijnych. Jej pracownicy stwierdzili, że w internecie już w 2010 r. istniało 2,5 miliona stron mówiących o Bugarach jako ”wybranej wiosce” (dziś takich stron jest znacznie więcej).

A potem było już tylko gorzej. Nie da się już kupić biletów lotniczych z USA na pobliskie lotniska na grudzień 2012 r. – wszystkie zostały dawno wyprzedane (większość wykupiono w jedną stronę). W okolicy podobno pojawiły się jakieś komuny hipisów, jacyś półnadzy włóczędzy wspinali się w góry dzwoniąc dzwonkami… W miarę jak zbliża się ”ten dzień” atmosfera w wiosce wyraźnie się zagęszcza.

– Znak z nazwą miejscowości został skradziony już po raz trzeci – mówi nam mer. – Nowe znaki niemało kosztują. Z góry wznoszącej się nad wsią zbierane są kamyki, które następnie sprzedaje się w internecie jako talizmany. Jakiś przedsiębiorca chciał nawet zorganizować akcję zbierania od ludzi testamentów i wysyłania ich do Bugarach, gdzie miały być zakopane w ziemi. Po pięć euro od sztuki. Na szczęście nic z tego nie wyszło. Muszę przyznać, że nasza wioska zawsze przyciągała ludzi zainteresowanych ezoteryką. Przyjeżdżali tu od dawna i pewnie jeszcze będą przyjeżdżać, ale ta historia to zupełnie co innego.

Rzeczywiście, ta część południowej Francji zawsze kipiała od mistycznych opowieści, magicznych bajek i okultystycznych teorii spiskowych. Pobliskie Rennes-Le-Chateau opisywane było w jednym z przewodników jako ”centrum szaleństwa związanego z ‘Kodem Leonarda da Vinci’”, słynie także z opowieści o ukrytym skarbie i o tym, że to podobno tutaj Jezus z Marią Magdaleną żyli potajemnie jako małżeństwo. Warto także mieć świadomość, że obie miejscowości leżą na terenach dawnych katarów – tajemniczej (i prześladowanej w średniowieczu) sekty, której historia do dziś przyciąga tu rzesze turystów. W innym położonym niedaleko miasteczku, Alet-les-Bains, podobno spędził część dzieciństwa sam Nostradamus.

Ale w Bugarach, jak mówi Jean-Pierre Delord, chodzi głównie o górę. Liczący 1320 metrów szczyt Bugarach wznosi się nad wioską – samotny, niebędący częścią żadnego łańcucha czy grupy. Podobno to jego dziwny kształt zainspirował Stevena Spielberga podczas kręcenia ”Bliskich spotkań trzeciego stopnia”. Znany jako ”góra do góry nogami” jest także geologicznym ewenementem: niżej położone warstwy skał okazują się młodsze niż te bliższe szczytu. W zboczach znajduje się wiele jaskiń, z których podobno dobywają się dziwne dźwięki. Na szczycie wielokrotnie obserwowano niewyjaśnione zjawiska świetlne. Wśród miłośników teorii o UFO góra znana jest nie tylko jako ”lądowisko”, ale coś w rodzaju ”podziemnego garażu” dla statków Obcych. Podobno kiedyś sam ówczesny prezydent Francji, François Mitterrand, przyleciał tu śmigłowcem, aby zobaczyć to miejsce na własne oczy i przekonać się o jego niezwykłości.

Delord nie krytykuje ani tych, którzy wierzą w UFO, ani ich przeciwników. – To po prostu piękna góra – mówi. – Ludzie mówią, że widują tu dziwne rzeczy, ale przecież to nie musi od razu oznaczać obecności kosmitów!

Niektórzy zarzucali merowi, że sam ściągnął na wieś zainteresowanie mediów, ale on odrzuca takie oskarżenia. A czy wierzy, że 21 grudnia będzie koniec świata? – Oczywiście, że nie! – odpowiada zdziwiony. – Od czasów starożytnych to już 183. koniec świata… Ja tylko boję się, że zjawi się tu mnóstwo ludzi, którzy będą próbowali wspinać się na górę i że ktoś zrobi sobie krzywdę. Dlatego chciałbym, aby władze lokalne na ten czas zamknęły górskie szlaki i kontrolowały sytuację.

W lokalnym sklepie spotykamy grupkę urzędników z Nicei, którzy właśnie zeszli ze szczytu. Z podnieceniem opowiadają o niezwykłych zjawiskach: o dziwnym zachowaniu kompasu, o chmurach przybierających dziwne kształty.

– Jest tam jakaś specyficzna, trudna do zdefiniowania energia – przyznaje Corine Leblanc, która mieszkała tu przez kilka lat. Kobieta dodaje, że pojawiają się także podejrzenia i ”kontr-teorie spiskowe”. Czy całe zamieszanie nie zostało przypadkiem wywołane po to, aby odwrócić uwagę ludzi od debaty na temat ustawienia w okolicy turbin wiatrowych? Patrice Etienne, partner pani Leblanc, także jest sceptyczny. Czy żądania aby wojsko zamknęło górę 21 grudnia nie są przykrywką dla jakichś tajnych badań nad zjawiskami paranormalnymi? Obawy o to, że członkowie sekt religijnych mogą przyjechać do Bugarach, aby tu wspólnie zakończyć życie, uznaje za bzdurę. – Jeśli wierzy się w ten koniec świata, jaki byłby sens przyjeżdżać do jedynego miejsca, które ma ocaleć, żeby tutaj się zabić? – pyta.

Właścicielka hotelu w pobliskim Rennes-les-Bains także nie wierzy w to, że góra Bugarach ma coś wspólnego z kosmitami. Ale nie narzeka: zwykle zamyka swój hotel na święta, ale w tym roku ma już rezerwacje na 21 grudnia. Na razie pokoje zaklepali głównie dziennikarze.

W ogóle turyści planujący spędzić koniec grudnia w Bugarach różnią się nieco od tych, którzy przyjeżdżali tu dotychczas. Zwykle pojawiali się miłośnicy gór, ekoturyści i ludzie szukający wrażeń duchowych, tym razem zapowiedziały się głównie osoby chcące na żywo, przed kamerą relacjonować koniec świata. – Poszedłem na zwykły spacer wokół Burgach – opowiada turysta z Estonii, którego spotkaliśmy w Rennes-Le-Bain. – W ciągu godziny zatrzymały mnie dwie ekipy telewizyjne pytając, czy jestem gotów na apokalipsę.

Barbarę Delahaye, turystkę z Hiszpanii i katoliczkę, spotykamy w pobliżu maleńkiego kościółka. Kobieta uważa, że całe zamieszanie wokół ”końca świata” nie ma większego znaczenia. – Każdy chrześcijanin zawsze musi być gotowy na koniec świata – mówi. – Warto czasami sobie przypomnieć, że to kiedyś nastąpi.

Marco, pracownik magazynu w Genui we Włoszech, przyjechał tu na dwa dni, aby ”szukać śladów UFO”. – Myślałem, że będzie tu więcej ludzi – dziwi się. – Tymczasem w hotelu jestem tylko ja i jakiś dziennikarz…

Z Valerie Austin, dyrygentką miejscowego chóru, rozmawiamy w jej pięknie wyremontowanym domu. – Ludzie przyjeżdżają tu i patrzą na nas, mieszkańców, jakbyśmy wszyscy byli dziwni i mieli stały kontakt z innym światem – mówi, podsumowując całe zamieszanie. – Czekam tylko, aż ktoś z nich da mi banana: wtedy już całkiem poczuję się jak małpa w zoo. Mieszkańcy Bugarach nie mają z tym wszystkim nic wspólnego!

Austin, nauczycielka muzyki z Northumberland na północy Anglii, zamieszkała tu 24 lata temu. – Jest tu wszystko, co uważam w życiu za ważne – tłumaczy. – Piękne krajobrazy, czyste powietrze, czysta woda i autentyczny, tradycyjny styl życia.

Poza prowadzeniem chóru wynajmuje turystom letni domek. Niestety w tym roku nie miała chętnych. – Ludzi, którzy marzyli o spokojnym urlopie, odstraszył cały ten medialny szum – wzdycha. – Mój chór co roku dawał świąteczne koncerty w okolicznych wioskach, ale tym razem nie możemy nic zaplanować, bo nie mamy pewności, czy drogi nie będą kompletnie zakorkowane!

A czy ona sama wierzy w nadchodzący koniec świata? – Z tego co wiem, Majowie nie potrafili przewidzieć nawet własnego końca… – odpowiada.

Niektórzy uważali, że nieoczekiwana popularność Bugarach przełoży się na znaczny wzrost cen nieruchomości – okazało się jednak, że się przeliczyli. W ostatnich latach rzeczywiście ceny nieco wzrosły, ale to normalne w czasach, kiedy wielu mieszkańców miast kupuje sobie w Pirenejach letnie domy. W całej wiosce pełno jest tabliczek z napisami ”Na sprzedaż”, ceny nie szybują, sprzedaż utrzymuje się na stałym poziomie. – Zresztą po co kupować dom, skoro świat ma się niedługo skończyć – ironizuje jeden z mieszkańców.

John Argles z Londynu buduje sobie właśnie dom nad pobliskim strumieniem. Jako ”ateista i realista” zdziwił się pytaniami, czy przyjechał tu ze względu na koniec świata. – Nic podobnego! – odpowiada. – To po prostu przepiękne miejsce! A 22 grudnia planuję spotkać się z przyjaciółmi na drinka w tutejszym barze.

Niezależnie od źródła, przepowiednia o Bugarach zadomowiła się w zbiorowej świadomości Francuzów. Nicolas D’Estienne d’Orves, pisarz i krytyk operowy z ”Le Figaro”, napisał na ten temat książkę, która ukazała się w ubiegłym tygodniu: ”Le village de la fin du monde” (dosł. ”Wioska końca świata”). Film dokumentalny o Bugarach ukaże się we francuskiej telewizji (jakże by inaczej) 20 grudnia.

D’Estienne d’Orves mówi, że nie zdołał dowiedzieć się, skąd wzięła się teoria o Bugarach jako miejscu, które ma przetrwać koniec świata. – Ale to szybko chwyciło – komentuje. – To miejsce, gdzie po prosu nic nie ma, więc łatwo uczynić je tematem dowolnej fantazji.

W jego książce znajdują się między innymi listy, jakie mer Bugarach otrzymał w ciągu ostatnich dwóch lat na temat nadchodzącej apokalipsy. Jeden z nadawców proponował nawet zorganizowanie we wsi specjalnego festiwalu ” na rozpoczęcie nowej epoki dla ludzkości”. Obiecywał, że ściągnie na miejsce Petera Gabriela, zespół Pink Floyd, Paula McCartneya, Paul Simona, Jeana Michela Jarre’a oraz grupy Led Zeppelin i Black Eyed Peas.

Ale francuskie władze muszą brać sprawę bardziej serio. Siedemset kilometrów od Bugarach, w swoim paryskim biurze, szef MIVILUDES Serge Blisko mówi, że doradza władzom lokalnym, jak radzić sobie z sektami i samozwańczymi guru wykorzystującymi ludzi. – Kiedy data ”końca świata” minie, w takich grupach może nastąpić psychiczne załamanie – tłumaczy. – A to może prowadzić do tragedii.

W najbliższych tygodniach władze zdecydują, jaki zakres działań będzie konieczny: czy przed 21 grudnia zamknięte zostaną szlaki górskie i jak będzie się traktować turystów. Tyle że jeśli w grudniu spadnie dużo śniegu, to dojazd do wioski samochodem i tak będzie niemal niemożliwy…

W połowie listopada lokalne władze zadecydowały, że dojście na górę Pic de Bugarach zostanie zamknięte na trzy dni przed 21 grudnia 2012 – przyp. red.

Autor: Angelique Chrisafis Źródła: The Guardian onet.pl

ENG

Bugarach: the French village destined to survive the Mayan apocalypse

An ancient prophecy claims the sleepy Pyrenean village will be the only place on earth left standing when the world ends on 21 December 2012. But, oddly, not all the locals are happy about it

Up in the foothills of the Pyrenees, in a tiny village nestled amid breathtaking landscapes and eagles in flight, a man in a woolly hat pushes a wheelbarrow up a narrow street whistling to himself as the smell of woodsmoke drifts out of chimneys. The only sight slightly out of place are 20 zombies, staggering wild-eyed and bleeding, down the mountain path. But, unlike most of the bizarre things said about this place, the zombies at least make sense. „We’re making a pastiche film about the apocalypse for our university leaving do,” says Joel, 23, a pharmacy student from Montpellier dressed in a torn grey suit with two black eyes and a dribble of blood from his mouth. His student friend, a dwarf in a cow suit, adds: „Bugarach was the perfect setting. Everyone knows this village as the world centre of armageddon, we couldn’t resist.”

Bugarach, with its two narrow streets, 176 residents, little agriculture, scores of wild orchids and virtually no pollution, was barely heard of a few years ago. Now, it’s arguably the most famous village in France, known variously as „the village at the end of the world”, the „chosen village”, or as CNN put it, „the doomsday destination”.

According to a prophecy/internet rumour, which no one has ever quite got to the bottom of, an ancient Mayan calendar has predicted the end of the world will happen on the night of 21 December 2012, and only one place on earth will be saved: the sleepy village of Bugarach. The mayor, Jean-Pierre Delord, a farmer in his 60s, first spotted the apocalyptic forecast online two years ago after being alerted by a villager. He mentioned it at a council meeting, suggesting special security measures, perhaps army logistics, to handle an influx of visitors in December 2012. Someone at the meeting told the local press and before long world news agencies and Japanese TV crews were pacing the cobbles asking baffled villagers their views on armageddon.

The French government’s dedicated sect-watchdog, known as Miviludes, was soon on the case, keen to prevent any apocalyptic sect activity, or ritualised suicide by doomsday cults such as the Order of the Solar Temple, which lost members in ritual killings in the Alps in 1995. French government officials had spotted 2.5m websites referencing the Bugarach end-of-the-world phenomenon by the end of 2010. These have now mushroomed. Meanwhile, rumours of the impact on Bugarach got more outlandish, helped by media that couldn’t resist the saga of a rural doomsday. Planes from America were said to have been fully booked for December with passengers who had only bought one-way tickets, hippy cults were claimed to have built bunkers beneath the village, and half-naked ramblers were said to be seen wandering up the mountain in procession, ringing bells. This turned out to be far from true. But as D-day approaches, the rumour has created a heavy atmosphere among villagers, who are keen for all of this – though not the world itself – to end.

At the tiny town hall, the leftwing, independent mayor of 36 years, Jean-Pierre Delord is dressed in jeans and wellies. „The Bugarach sign at the entrance to the village has been stolen for the third time – that costs a lot of money, you know,” he sighs. Not to mention the pebbles taken from the mountain above the village and sold online as talismans, something he has filed a legal complaint about. Or the online sale of „prayers”. There was even one idea by a budding entrepreneur to charge hopefuls five euros to send their last wills and testaments to Bugarach to be buried underground there for the end of the world, but it never happened

„The village has always attracted people with esoteric beliefs, they were here before and they will come afterwards, but this is something quite different,” Delord says. This corner of southern France has long been a cauldron of mystic fables and occult conspiracy theories. Nearby Rennes-Le-Chateau, described in the Cadogan Guide as „the vortex of Da Vinci Code madness”, is famous for its riddles of hidden treasure and a supposed cover-up of Jesus and Mary Magdalene’s married life in France. All around is the countryside of the Cathars, the mysterious and persecuted medieval heretical sect, who have now inspired a local tourism drive. Nostradamus is said to have spent some of his childhood in nearby Alet-les-Bains.

But in Bugarach, says Delord, „it’s all about the mountain”. At 1,320m, the peak of Bugarach looms over the village. It sits alone, not part of a range, and some believe its spooky shape inspired the mountain in Steven Spielberg’s Close Encounters of the Third Kind. Known as the „upside down mountain”, it is a geological oddity whereby the lower layers of rock are mysteriously younger than those at the top. It is also host to a bewildering number of caves. Strange sounds from underground and odd light effects at the top have for decades seen the mountain likened not only to a UFO landing pad, but a „UFO underground car park”, with regular spaceship vrooming and revving allegedly heard from within. UFO believers often travel here, looking for bits of spaceship amid the mountain rock. It has been claimed that the former French president François Mitterrand came here by helicopter to investigate.

Delord has no criticisms of anyone’s beliefs about UFOs, or otherwise, „It’s a magnificent mountain and people say they do see things – brilliance, lights, not necessarily extraterrestrials,” though he hopes aliens do exist somewhere in the universe. The number of ramblers who have climbed the mountain has boomed since the apocalypse prediction, from 10,000 in 2010 to 20,000 in 2011. Delord rejects suggestions by some that he stoked the media frenzy himself. But does he believe the world will end on 21 December? His eyes widen. „Of course not. This is the 183rd end-of-the-world prophecy since antiquity. But I can’t take the risk of a lot of people coming here, trying to climb the mountain and getting hurt.” He wants the local authorities to shut off mountain paths and control any crowds.

In the organic shop on the edge of the village, a couple of civil servants from Nice were just down from the mountain top, enthusing about the weird sensations: how their compass went haywire, the strange cloud formations „in the shape of a wide-toothed comb”. „There’s an energy that’s difficult to define but it does feel unique,” says Corine Leblanc, who has lived here for several years. But suspicions and counter-theories abound about the apocalypse prophecy. Could it be designed to distract people from a real debate about whether wind turbines should be built in the village, some ask. Leblanc’s partner, Patrice Etienne, worked in events management and communications in Paris for two decades and is sceptical. Could talk of the army closing off the mountain on 21 December in fact be cover for covert military operations and secret tests on paranormal activity? He’s cynical about details such as fears that cult members might arrive here to end their lives. „Why come to the only place on earth that will be spared the apocalypse if you want to commit suicide? Wouldn’t that be a bit like trying to drown yourself wearing a lifejacket?” he frowns.

„Is it that if you throw yourself off the mountain, then a spaceship would come by, scoop you up and save you?” wondered the owner of a guest-house in neighbouring Rennes-les-Bains, a spa-town known for its own esoterists, hippies and spiritualists, quick to add that she didn’t believe for a second that Bugarach’s mountain was an intergalactic Noah’s ark. Normally, she would be shut for Christmas, but this year after a slow summer she had bookings for 21 December, so far mainly journalists.

The oddity is that tourist bookings this year seem to be down slightly, not up. The usual walkers, eco-tourists and people coming for spiritual retreats seemed put off by news crews doing lives-to-camera on armageddon. One Estonian rambler had taken refuge in Rennes-Le-Bain’s thermal springs saying, „I went for one walk around Bugarach and was stopped by two TV crews asked if I’d prepared for the apocalypse.”

In Bugarach, looking round the tiny church, Barbara Delahaye, a Spanish tourist in her 50s and a fervent Catholic, said there was no harm in all the fuss. „As Christians, one must always be prepared for the end of the world, it’s not a bad thing to be kept aware of that.”

Marco, an Italian warehouse worker from Genoa, had driven here to spend two days „looking for traces of UFOs” on the mountain. „I expected more people to be here,” he says when he realises that he and a journalist are the only people at his guest-house that night.

In her restored terraced house, Valerie Austin, the local choir leader, summed up the odd atmosphere. „People come and look at us villagers as if we’re all peculiar and in contact with some other world. I’m just waiting for one of them to give us a banana, I feel like a monkey at a zoo. We, the people that live here, have nothing to do with this,” she says. Austin, a music teacher from Northumberland, moved here 24 years ago because „all the things I thought important in life seemed to be here: beautiful scenery, no pollution, clean water and kind of authentic, old-fashioned life-style.”

She manages a holiday cottage that lost bookings over the summer because „people who wanted a quiet holiday were put off by the media buzz”. The choir couldn’t plan their usual pre-Christmas concerts in local villages because they weren’t not sure whether there would be mayhem on the roads.

Does she believe any of it? „The Mayans couldn’t even predict their own downfall, could they?” she sighs.

One of the most far-fetched claims has been of an apocalypse-inspired property boom in Bugarach as people allegedly rushed to set up home near safety. If prices have gone up in recent years, it has only been part of the long-running general move of city-dwellers looking for the rural dream. For-sale signs dot the village and neither sales nor prices have soared. „Why would you buy a house if the world was about to end?” asked one villager.

John Argles, a builder from London, was mid-construction on his dream house by the stream. An „atheist and a realist” he was surprised when he arrived that people asked him if he’d come for Doomsday. „That had nothing to do with it,” he says. It was the nature, including its resident flock of vultures, that had tempted him. „It’s the nearest thing to utopia I could find.” He plans to meet friends for a celebratory drink in the local bar on 22 December.

Whatever its origins, the Bugarach prophecy has implanted itself in France’s collective consciousness. Nicolas D’Estienne d’Orves, a novelist and opera critic for Le Figaro, released a book on it last week, The Village of the End of the World. A documentary on the life of villagers, The World Stops at Bugarach, will air on French TV, fittingly, on 20 December. D’Estienne d’Orves says it was „impossible” to get to the bottom of the genesis of the Mayan Bugarach rumour. „It was grabbed on to because this is a place where there’s nothing, so you can easily project your fantasies on to it. It’s like filling a balloon with air,” he says. His book includes the letters received by Bugarach’s mayor over the past two years of apocalypse frenzy, including one well-wisher proposing to organise „The Bugarach music festival: a new world beginning for humanity” to coincide with the end of the world, in which he promised to get together Peter Gabriel, Pink Floyd, Paul McCartney, Paul Simon, Led Zeppelin, Jean Michel Jarre and the Black Eyed Peas.

The French government, however, is obliged to take it seriously. More than 700km away in his Paris office near the prime minister’s residence, Serge Blisko, head of Miviludes, says he would be advising local authorities on how to prepare policing and keep an eye for gurus and sects exploiting people. „After these moments, there can be a danger of psychological collapse. If fragile, vulnerable people expect an event like the end of the world and it doesn’t happen, they can feel let down and in anguish,” he says.

Meanwhile, on sale in the village is wine called „Cuvée Bugarach” labelled: „If there’s only one left, I shall be that one.” It helps „communicate with extra-terrestrials”, the blurb says.

Over the next weeks, the state will decide what level of security is needed in the village on 21 December, whether to close mountain paths and how to handle any visitors. Although if it’s snowing and icy, it would be almost impossible to access it by car via the death-defying canyon bends of the nearby Gorges of Galamus.

At the town hall, the mayor, while hoping the fuss would soon be over, was still proud of his village’s fame. „If I’d have have had to pay a communications agency for this kind of publicity, it would have been a fortune,” he says.

• This article was amended on 20 November 2012. The original gave the plural of talisman as talismen.

Angelique Chrisafis / The Guardian

Podobne:



5 Odpowiedź do “Wioska Bugarach w Pirenejach, ma być jedynym miejscem na Ziemi, które przetrwa koniec świata.”

  1. kolejne brednie chorego psychicznie idioty…..

  2. mxcad dodany 28 maja 2013 @ 01:26

    You understand thus significantly with regards to this topic, made me in my opinion believe it from numerous various angles. Its like men and women aren’t involved except it is one thing to accomplish with Girl gaga! Your personal stuffs outstanding. Always care for it up!

  3. kxcad dodany 24 maja 2013 @ 12:38

    Wow, wonderful weblog structure! How long have you been blogging for? you made blogging look easy. The total look of your web site is great, as neatly as the content material!

  4. заказать цифровое видеонаблюдение dodany 24 grudnia 2012 @ 15:39

    Normally I do not read post on blogs, however I would like to say that this write-up very forced me to check out and do so! Your writing style has been surprised me. Thank you, quite great article.

  5. Buy Cisco Network Hardware dodany 12 grudnia 2012 @ 01:55

    It’s appropriate time to make some plans for the future and it is time to be happy. I’ve learn this submit and if I may I desire to recommend you few attention-grabbing things or tips. Maybe you can write subsequent articles referring to this article. I desire to read even more issues about it!

Dodaj komentarz do Rob