Radioteleskop Ściągniemy z kosmosu sygnały i przerobimy je na muzykę! Marek Pelian

Witaj, Gościu! [ Rejestracja | Logowanierss

 

 

Radioteleskop – Trzeci co do wielkości w Polsce! Ściągniemy z kosmosu sygnały i przerobimy je na muzykę!

  • Data publikacji: 21 grudnia 2012 22:43
  • Dodane przez: Greg




Radioteleskop – Trzeci co do wielkości w Polsce! Ściągniemy z kosmosu sygnały i przerobimy je na muzykę!

To nie antena satelitarna, ale radioteleskop. Trzeci co do wielkości w Polsce!

To wydarzenie stulecia – mówi dr Bogdan Wszołek, astronom z AJD, o zmontowaniu w Częstochowie trzeciego co do wielkości radioteleskopu w Polsce. Większe mają tylko Toruń i Kraków
Radioteleskop o średnicy czaszy 13 m kupił Marek Pelian, przedsiębiorca rozrywkowy, właściciel m.in. Don Kichota w III Alei. W dawnej kręgielni koło ronda Mickiewicza szykuje nowy lokal. I to właśnie przy nim zmontował urządzenie przykuwające uwagę jadących al. Niepodległości w Częstochowie.

Po co panu takie urządzenie?

Radioteleskop wygląda jak wielka antena satelitarna. Służy do nasłuchiwania sygnałów z dalekiego kosmosu, gdzie teleskopy optyczne nie sięgają. To właśnie dzięki radioteleskopowi – acz dużo większemu, bo o średnicy 300 m (ulokowany w Portoryko) – prof. Aleksander Wolszczan odkrył pierwsze trzy planety poza Układem Słonecznym i od tej chwili jest polskim kandydatem do Nagrody Nobla.

- Po co panu radioteleskop? – pytam Marka Peliana. – Jestem mistykiem – przedstawia się – a wszechświat to muzyka. Urządzenie będzie atrakcją dyskoteki o nazwie Ray. Ściągniemy z kosmosu sygnały i przerobimy je na muzykę. Nikt w świecie tego nie robił! Oczywiście astronomowie i studenci będą mogli robić tu swoje badania – deklaruje.

Radioteleskop tej wielkości kosztuje miliony złotych, lecz Pelian kupił go w cenie złomu. – Przeczytałem gdzieś tekst astronoma dr. Bogdana Wszołka z AJD o likwidacji Centrum Usług Satelitarnych w Górach Świętokrzyskich – wyjaśnia.

Ośrodek w Psarach koło Kielc był dumą PRL-u. Otwarty w 1974 r., składał się z siedmiu anten, z których największa, Intersputnik, miała średnicę 32,5 m i ważyła 300 ton. Zapewniały łączność satelitarną z dowolnym punktem na Ziemi (choć jednocześnie zwykły abonent np. z Suwałk nie mógł się automatycznie połączyć z Rzeszowem). Jednak ważniejsza była funkcja wojskowa, której wtedy się tylko domyślano.

Po upadku bloku wschodniego armia straciła zainteresowanie „gwiezdnym miasteczkiem”. Na potrzeby cywilnej łączności działało do 2010 r. – Rozwój międzynarodowych sieci światłowodowych spowodował, że gwałtownie spadło zapotrzebowanie na przesyłanie połączeń głosowych za pośrednictwem satelity – tłumaczyła wtedy „Gazecie” Izabella Szum z TP SA, do której należał ośrodek.

Anteny sprzedano na złom. – Postanowiłem je ratować dla nauki. To unikalne urządzenia – mówi dr Wszołek z Instytutu Fizyki AJD. Założył m.in. w tym celu stowarzyszenie Astronomia Nova, skupiające naukowców i pasjonatów z Polski i zagranicy.

32,5-metrowego Intersputnika nie udało się jednak ocalić. – Drugą co do wielkości czaszę o średnicy 16 m wziął za moją namową Uniwersytet Jagielloński. Ja do prywatnego obserwatorium kupiłem 9-metrową. A dwie osoby, w tym Marek Pelian, nabyły czasze 13-metrowe – mówi Wszołek.

Obserwatorium profesora Wszołka

Swoje obserwatorium – z prywatnych prawdopodobnie największe w Polsce i drugie w Europie – astronom z AJD założył na odludziu za Tarnowem, koło Rzepiennika Biskupiego, z którego pochodzi. Stoją tam dwa budynki z kopulastymi dachami; radioteleskop zmontował we wrześniu z pomocą syna. – Trzeba jeszcze wyprowadzić geometrię paraboloidy [kształt czaszy - przyp. red.], najlepiej z dokładnością do 0,1 mm, założyć system sterowania i elektronikę, która do celów naukowych jest inna niż do telekomunikacyjnych. Ale są to rzeczy osiągalne finansowo nawet dla mnie jako pracownika budżetówki – mówi Bogdan Wszołek.

W takim samym stadium przygotowania do eksploatacji jest większy aparat Peliana, właśnie zmontowany.

- W kategorii „nauka” to wydarzenie na miarę stulecia: Częstochowa ma trzeci co do wielkości radioteleskop w Polsce! – ekscytuje się dr Wszołek. I snuje plany stworzenia z sieci pojedynczych anten interferometru: gdy jednocześnie „spojrzą” na ten sam obiekt, rozdzielczość „obrazu” będzie taka jak radioteleskopu o średnicy równej odległości między antenami.

Jednak lokalizacja aparatu przy rondzie Mickiewicza nie jest najszczęśliwsza: o pożądanej w obserwacji kosmosu ciszy radiowej trudno mówić w centrum miasta z licznymi masztami telefonii komórkowej i gdy z jednej strony jadą pociągi, a z drugiej tramwaje. – Początkowo chciałem zainstalować radioteleskop na Jurze, ale byłby gorzej dostępny. A musi ono na siebie zarobić – tłumaczy Marek Pelian.

Wszołek przekonuje, że wadę da się przekuć w zaletę: – Może to być poligon doświadczalny przy budowie urządzeń do odcedzania sygnałów z ciał niebieskich od radiowych śmieci.

Na koniec świata zobacz radioteleskop z bliska

Źródło: czestochowa.gazeta.pl

Podobne:



Dodaj komentarz