Witaj, Gość! [ Logowanie

 

Polski prawnik pozywa Facebooka za łamianie polskiego prawa

  • Katalogowany: 10 grudnia 2012 18:05

Opis

Prawnik z Dąbrowy Górniczej pozwał portal społecznościowy Facebook. Udowadnia, że wprowadzone niedawno klauzule w regulaminie określającym prawa i obowiązki użytkowników serwisu, są niezgodne z polskim prawem.

Co łączy Zuzannę – licealistkę z Będzina, Marcina Mazurowskiego – artystę fotografa z Bytomia i Agnieszkę, zajmującą się kulturą z Zabrza. Wszyscy troje mają konta na Facebooku. I cała trójka, podobnie jak wielu innych, wkleiła na swoje konta teksty informujące o swoich prawach autorskich. Tylko, że tak naprawdę te informacje nie mają żadnej mocy prawnej. Czy to się może zmienić? Może, ale to trudna walka.

Podjął ją radca prawny Błażej Sarzalski, prowadzący praktykę w Dąbrowie Górniczej. Reprezentuje prawdopodobnie pierwszego oficjalnego klienta, który „wyzwał na pojedynek” portal Facebookiem.

Pozew skierowany jest do warszawskiego Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Pozwanej spółce zarzuca się stosowanie niedozwolonych klauzul umownych w regulaminie określającym prawa i obowiązki użytkowników serwisu.
Facebook uważa, że państwo polskie nie może go kontrolować. A konkretnie chodzi o klauzulę przekazującą jurysdykcję (prawo sądu) w sporach między użytkownikami a portalem sądom amerykańskim oraz ustanawiającej prawem właściwym dla dochodzenia roszczeń kalifornijskie prawo stanowe.

– Mój klient jest znanym fotografem, udzielającym się dość mocno społecznie i ma zastrzeżenia, że portal może wykorzystywać jego twórczość do własnych celów, co nie do końca zgadza się z prawem polskim czy europejskim. Mam nadzieję, że przetrzemy szlaki, bo prawdopodobnie jesteśmy pierwsi w Polsce z takim pozwem – mówi Błażej Sarzalski.

Na razie wiadomo, że austriaccy studenci założyli stronę, na której publikują wszystkie zarzuty dotyczące portalu, nie tylko te dotyczące łamania praw autorskich, ale także ochrony danych osobowych i prywatności.

– Nie wszyscy mają świadomość, że Facebook to naprawdę dwie firmy, z których jedna mieści się w Stanach Zjednoczonych i obejmuje swoim zasięgiem USA i Kanadę a druga w Irlandii – mówi radca Sarzalski. I w tym upatruje możliwość rozwiązania problemu.

Bo jeśli nie uda się doprowadzić do tego, aby sprawy obywateli polskich dotyczące Facebooka były rozpatrywane w Polsce, to chce się skontaktować z irlandzkimi prawnikami.

– Bo prawo irlandzkie w zakresie tej klauzuli oparte jest na dyrektywach unijnych. I odpowiednik naszego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych już prowadzi kontrole i negocjacje w tym zakresie – dodaje.

Na razie jednak czeka na decyzję Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie.

Czy pozew zostanie przyjęty do rozpoznania ma informować na prawniczym portalu.

– Myślę, że odpowiedź w tej kwestii powinna się pojawić w ciągu miesiąca, dwóch.

I zapewnia, że wklejanie oświadczeń o ochronie swoich dóbr osobistych, które krąży ostatnio jako łańcuszek, nie ma żadnego przełożenia prawnego. Ważny jest tylko regulamin, a ten nie chroni nas absolutnie.

Marcin Mazurowski, artysta fotografik z Bytomia, który także wkleił łańcuszek, ma tego świadomość.

– Oczywiście, że nie podoba mi się polityka Facebooka i czuje się trochę przez niego okradziony. Czasami jednak trzeba wybrać coś za coś, a w dzisiejszych czasach artysta musi się promować. Wkleiłem tę informację trochę dla celów promocyjnych własnej twórczości, mając nadzieję, że w ten sposób sprawię, że ktoś zatrzyma się tu dłużej, zainteresuje tym, co robię. I że ta informacja będzie kopiowana, może dotrze do tych, na których mi zależy. Czyli to takie działanie promocyjno-informacyjne – mówi.

Źródło: gloswielkopolski.pl

ID oferty: 92150c616522f973

Zgłoś problem

Przetwarzam Twoją prośbę, proszę czekać ....

Zostaw odpowiedź