W internecie znów zawrzało. Wszystko przez nowe unijne rozporządzenie, które dotyczy suplementów naturalnych.

Witaj, Gościu! [ Rejestracja | Logowanierss

 

 

W internecie znów zawrzało. Wszystko przez nowe unijne rozporządzenie, które dotyczy suplementów naturalnych.

  • Data publikacji: 5 grudnia 2012 16:10
  • Dodane przez: Greg




W internecie znów zawrzało. Wszystko przez nowe unijne rozporządzenie, które dotyczy suplementów naturalnych.

W internecie znów zawrzało. Wszystko przez nowe unijne rozporządzenie, które dotyczy suplementów naturalnych. W wielu środowiskach emocje są równie wielkie jak te, które towarzyszyły próbom wprowadzenia w życie ACTA. W niektórych miejscach w sieci pojawiły się także petycje, pod którymi zbierane są podpisy przeciwników nowej regulacji.

Unia Europejska znów na cenzurowanym. I znów – sama sobie jest winna. Wszystko przez rozporządzenie 1924/2006/WE dotyczące oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych dotyczących żywności. Wprowadza ono szereg restrykcji związanych z wprowadzeniem do obrotu preparatów pochodzenia naturalnego. Zdaniem krytyków, nowe przepisy w sposób zasadniczy ograniczają wolność obywateli, także tę dotyczącą wyboru drogi leczenia.

Według najzagorzalszych krytyków nowego prawa, uchwała ta jest sprawką wielkich korporacji farmaceutycznych i działającego w Brukseli lobby. Przepisy najbardziej mają uderzyć w niewielkich przedsiębiorców, zielarzy czy producentów leków pochodzenia naturalnego, którzy nie mają takiej siły przebicia jak wielkie koncerny.

W tym samym kontekście przywoływane są dwa inne akty prawne – przyjęta z inicjatywy ONZ Agenda 21 i Codex Alimentarius, nad którym prace prowadzone są od 1963 r. Na temat obu tajemniczych dokumentów przez lata krążyły teorie spiskowe, a głosiciele hipotezy o przygotowywanych po cichu normach odżegnywani byli od czci i wiary. Aż w końcu okazało się, że obie regulacje rzeczywiście istnieją. W internecie aż roi się od inicjatyw, których celem jest ujawnienie prawdy o prawdziwych intencjach autorów podobnych projektów.

A co to wszystko oznacza dla „zwykłego Kowalskiego”? Uchwała z 2006 r., która wejdzie w życie w tym miesiącu (14 grudnia), zmniejsza dostępność do preparatów pochodzenia naturalnego. Dlaczego? Od producentów będzie się bowiem wymagać oświadczeń o składzie produktów, które wprowadzane są na rynek. W praktyce może to oznaczać jednak koniec drobnych wytwórców. Czas oczekiwania na zgodę po złożeniu stosownych wniosków dłuży się bowiem w nieskończoność. Aby zgromadzić niezbędną dokumentację, w której znajdą się ekspertyzy dotyczące właściwości produktu, który będzie udostępniony na rynku, będą musieli oni wydać nawet równowartość kilkuset tysięcy złotych – poinformował serwis monitor-polski.pl, powołując się na Instytut Obrony Zdrowia Naturalnego.

Jak twierdzą krytycy nowego rozwiązania, w tym niektórzy europarlamentarzyści, już teraz zdarza się, że dochodzi do sytuacji kuriozalnych. Podawane są przykłady, gdy komisja działająca przy Europejskim Urzędzie ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA – organ, który wydaje stosowne zezwolenia) potrzebowała nawet kilku lat, by ustalić rzeczy oczywiste. Np. takie, że koper włoski działa przeciwskurczowo (urzędnikom stwierdzenie tego faktu zajęło prawie dwa lata), a liście winorośli stymulują krążenie (trzy lata oczekiwania na rozpatrzenie wniosku), choć jak zauważają obserwatorzy, właściwości tych roślin znane są od dawna.

Szacuje się, że w wyniku nowych regulacji upaść może nawet kilka tysięcy małych podmiotów. Tymczasem ludzie, którzy polegali na medycynie naturalnej, zostaną w wielu przypadkach odcięci od preparatów pochodzenia naturalnego. W wielu wypadkach skazani będą na drogie środki wyprodukowane przez wielkie koncerny farmaceutyczne, które na każdym polu będą miały znacznie większą siłę przebicia.

Działania urzędników, którym często zarzuca się niekompetencję, doprowadziły do tego, że w wielu kręgach zaczęły powstawać nowe teorie spiskowe. Niektórzy komentatorzy zaczęli określać działania polityków mianem początku holocaustu Europejczyków, wskazując na pokrewieństwo ich działań z funkcjonującymi od dawna teoriami na temat NWO i koncepcją rządu światowego.

Patrząc na poczynania unijnych urzędników, warto się zastanowić, czy nie powinni oni bardziej zorientować swoich działań na opinię publiczną i wyborców. Można bowiem odnieść wrażenie, że rozporządzenie 1924/2006/WE to już kolejny gol, który zostaje przez nich strzelony do własnej bramki. Wcześniej wiele kontrowersji towarzyszyło m.in. próbom przeforsowania porozumienia ACTA oraz regulacji, która zakazuje sprzedaży tradycyjnych żarówek. Nowe normy, które w istocie są obostrzeniem zasad wprowadzania do obrotu preparatów, również tych naturalnych, mogą być znów potraktowane jako zamach na wolność obywateli. A grono eurosceptyków rośnie w najlepsze. Także wśród tych, którzy dziewięć lat temu entuzjastycznie przyjęli wyniki referendum, na mocy której Polska stała się członkiem Unii Europejskiej.

Źródło: niewiarygodne.pl

Podobne:



Dodaj komentarz