Witaj, Gość! [ Logowanie

 

Norweska spirala i podróże w czasie

  • Katalogowany: 16 listopada 2012 22:06

Opis

Christopher Everard, wydawca magazynu internetowego “Feed your Brain” uważa, że NASA prowadzi eksperymenty z dziurą czasowo-przestrzenną, wysyłając przez nią wiązki energii. Najlepszym przykładem przeprowadzenia takiego eksperymentu była słynna norweska spirala.

Everard uważa, że do tej pory przez tak utworzoną szczelinę nie przesłano jeszcze fizycznego obiektu, ale wielu świadków podobnych eksperymentów w Skandynawii i Kalifornii opowiada o spirali, która otwiera taką szczelinę. To właśnie przez nią przesłano wiązkę fotonów, co ma mieć także jakiś związek z wykorzystywaniem zdalnego postrzegania. Otworzenie takiej szczeliny czasowo-przestrzennej jest przedmiotem nowego wyścigu w kosmosie i podobne do norweskiej spirale obserwowano także nad Chinami, Australią i Rosją. Nawet na swojej oficjalnej stronie NASA opisuje koncept silnika, który pozwoliłby na rozwinięcie prędkości większej niż prędkość światla. Niestety opis prac nad projektem takiego napędu kończy się wraz z – nomen omen 2009 r.

Everard uważa, że prace nad takim napędem prowadzone są w tajnej bazie nad Jeziorem Groom w słynnej Strefie 51, gdzie powstaje m.in. pojazd o nazwie HL20, zwany również miniwahadłowcem.

Mimo, że spirala na norweskim niebie pojawiła się zupełnie nieoczekiwanie, zrobiono jej tak wiele zdjęć z rozmaitych miejsc w północnej Norwegii, że można z dokładnością do kilku kilometrów określić jaką drogę pokonała spirala, wędrując po norweskim niebie i kończąc niefortunny lot jednej z najpotężniejszych rakiet balistycznych na świecie.

Aby taka rakieta w 30 min. osiągnęła terytorium wroga (czyli USA), musi lecieć z prędkością co najmniej 25 tys. km/h. Buława jest rakietą trzystopniową. Dwa stopnie odpaliły wg. planu i nawet bez trzeciego stopnia rakieta osiągnęła prędkość 15-17 tys. km/h. Tymczasem sama spirala przesuwała się po niebie z prędkością zaledwie 300-500 km/h. Tak więc rozpędzona rakieta została „schwytana” przez jakąś bliżej niewytłumaczalną siłę a jej lot został zakłócony do tego stopnia, że rakieta rozpadła się na kawałki. Najpotężniejsza broń Putina, którą chciał przestraszyć amerykańskiego prezydenta, nie tylko została ośmieszona, ale także stała się specyficzną formą informacji dla obu panów.

Broń torsyjna – uznawana do tej pory za fantasmagorię szalonych naukowców – może być wykorzystana na wiele różnych sposobów. W tym przypadku zatrzymała ona pędzącą kilkanaście tysięcy km/h rakietę, w kilka chwil zwalniając jej lot do prędkości osiąganej przez cywilne awionetki. Ponieważ tak Amerykanów jak i Rosjan mocno zaskoczyło to, co stało się nad Norwegią, oznacza, że technologia broni torsyjnej znajduje się w rękach kogoś, kto nie pracuje dla żadnego z tych krajów. Ten ktoś zademonstrował siłę, która nie pochodzi z naszej planety, ale nie należy też do E.T., zielonych ludzików, czy innych ufoludków – lecz do ludzi, którzy postanowili oddzielić się od reszty ludzkiej cywilizacji. Joseph Farrell wykonał tytaniczną pracę, próbując zrekonstruować to, co wydarzyło się w latach wojny i tuż po niej. Odkrył on, że idea nazizmu nie była wcale niemiecką specjalnością mimo, że to Niemcy stanęli na jej czele. Naziści po zakończeniu wojny wcale nie pogodzili się z porażką. Niekiedy nawet można odnieść wrażenie, że nikt ich wcale nie pokonał. Zabrali swoje najlepsze zabawki i zniknęli z widoku publicznego rozwijając takie technologie jak kontrola grawitacji czy teoria próżni. To właśnie oni stworzyli prawdziwy program kosmiczny, obdzielając resztę świata, resztkami z własnego stołu konstrukcyjnego. Tak Amerykanie jak i Rosjanie być może zostali w ten sposób wpuszczeni w ślepą uliczkę technologiczną. Kiedy jednak z tej uliczki udało im      się znaleźć wyjście – tajemniczy szwarccharakter z powieści Iana Fleminga – dr. No – postanowił wkroczyć do akcji, robiąc pokaz siły,  dla dwóch najsilniejszych militarnie krajów na Ziemi.

Tego samego dnia w którym spirala poszatkowała rosyjską rakietę, drążąc dziurę w jonosferze (co jest sprzeczne z prawami fizyki), nad Moskwą szybował potężny, przypominający piramidę tetrahedron, robiąc sobie kółka nad Kremlem – co pokazano później w rosyjskiej tv. Nikt z mieszkańców Moskwy nie widział pojazdu, oprócz dwójki „przypadkowych” facetów, którzy „przypadkowo” mieli ze sobą kamerę. Kontynuując konspiracyjne wyjaśnienie tego faktu, można założyć, że faceci należeli do tej samej grupy, która stworzyła spiralę i filmowali niewidzialny dla ludzkiego oka pojazd za pomocą specjalnej kamery, by później błyskawicznie wstawić swój filmik na YT i mieć pewność, że obejrzą go właściwi ludzie.

Paradoksalnie wszystko to przypomina treść jednego z pierwszych „Bondów”: „Żyje się tylko dwa razy”, gdzie ZSRR i USA są manipulowane przez tajemniczą organizację Ernsta Blofelda (Niemca!!!), który stawia oba kraje na granicy wojny by wreszcie pokazać swoją prawdziwą twarz i próbować zawładnąć światem.

Richard Hoagland uważa, że z tego punktu widzenia wiele faktów można nieoczekiwanie zobaczyć w zupełnie innym świetle. Choćby zderzenie się dwóch satelitów (rosyjskiej i amerykańskiej) rok temu na orbicie okołoziemskiej (co jest praktycznie niemożliwe), zburzenie Twin Towers 11 września, czy wreszcie islamski terroryzm, który był promowany przez nazistów od lat 30 zeszłego stulecia.

Jakkolwiek fantastycznie i nieprawdopodobnie brzmi takie wytłumaczenie norweskiej spirali, wygląda na to, że warto poświęcić mu nieco uwagi i zupełnie inaczej spojrzeć choćby na rok 2012.

Żródło: nowaatlantyda.com



ID oferty: 65850a6a6c4587d4

Zgłoś problem

Przetwarzam Twoją prośbę, proszę czekać ....

Zostaw odpowiedź