Witaj, Gość! [ Logowanie

 

NASA odebrała tajemniczy sygnał z Ganimedesa! Coraz bliżej przełomu?

  • Katalogowany: 17 listopada 2012 12:12
NASA odebrała tajemniczy sygnał z Ganimedesa! Coraz bliżej przełomu? - Zdjęcie 1NASA odebrała tajemniczy sygnał z Ganimedesa! Coraz bliżej przełomu? - Zdjęcie 2

Opis

W latach 80. XX wieku naukowcy mieli odebrać z kosmosu tajemniczy sygnał. Pochodził on z jednego z księżyców Jowisza i mógł stanowić dowód na to, że nie jesteśmy sami w kosmosie. Pytania o istnienie we wszechświecie innych, obcych nam, ale równie inteligentnych bądź przewyższających nas pod względem intelektu istot stanowi jedną z największych zagadek. Pewnie jeszcze długo nie uda nam się zgłębić tej fundamentalnej kwestii. Jest to zagadnienie nie tylko niezwykle fascynujące, ale też bardzo frustrujące.

Jeśli bowiem gdzieś tam „coś” naprawdę jest, to wciąż brakuje nam odpowiedniej infrastruktury, niezbędnej, by dociec prawdy. A może nie potrafimy właściwie „patrzeć”? W przeszłości zdarzały się jednak sytuacje, kiedy pojawiała się nadzieja, że kontakt został nawiązany. Najsłynniejszy był tzw. sygnał „Wow!”, który udało się wychwycić w 1977 r., ale później też miały miejsce niezwykłe sytuacje. W latach 80. XX wieku naukowcy z NASA oraz SETI odebrać mieli tajemniczy „komunikat”. Zdaniem astronomów pochodzących z obu organizacji, impuls wywodził się z Ganimedesa – największego księżyca Jowisza. Z odebraniem znaku wiązały się wielkie nadzieje, ale mimo upływu wielu lat, nie udało się go wnikliwie zbadać.

Informację potwierdzającą te sensacyjne doniesienia miały zostać przekazane badaczowi Rupertowi Matthewsowi przez jednego z ekspertów z agencji kosmicznej NASA, który blisko współpracował z SETI (z angielskiego: Search for Extra-Terrestrial Intelligence) – projektem, w ramach którego trwają poszukiwania znaków, które oznaczałyby, że nie jesteśmy sami we wszechświecie. Zdaniem ekspertów, sygnał przypominał zaszyfrowaną wiadomość. Udało się go odczytać na wielu komputerach. Niestety, nie udało się go odkodować. O sprawie poinformowany został jednak prezydent Ronald Reagan.

To zaskakujące informacje, ale jak się okazuje nie dla wszystkich. Cześć komentatorów wskazuje, że naukowcy już od dawna mówili o zasobach wody istniejących na trzech księżycach Jowisza – Europie, Kallisto i Ganimedesie. A przecież – jak często podkreślają badacze – tam, gdzie znajduje się woda, jest duże prawdopodobieństwo, że istnieje też życie.

Niestety, sygnał nadany rzekomo z Ganimedesa, mimo usilnych prób, nie został już potem powtórnie wychwycony. Do dziś pojawiło się wiele hipotez starających się wyjaśnić zagadkowy fenomen. Funkcjonujące do chwili obecnej teorie wskazują, że mógł on pochodzić od obcych, dla których naturalny satelita Jowisza nie stanowił miejsca stałego stacjonowania.

Najsłynniejszym wciąż przypadkiem odebrania sygnału „nie z tej ziemi” pozostaje tzw. „Wow!”, który zarejestrowano 15 sierpnia 1977 r. Właśnie wtedy dr Jerry R. Ehman, pracujący przy projekcie realizowanym w ramach programu SETI, zajmującego się poszukiwaniem pozaziemskich form życia, odebrał wyraźny, trwający aż 72 sekundysygnał. Udało się go wychwycić dzięki radioteleskopowi znanemu jako Big Ear (Wielkie Ucho), który był wykorzystywany przez naukowców z Ohio State University Radio Observatory. Sygnał tego typu zarejestrowano wówczas po raz pierwszy i ostatni.

Sposób, w jaki sygnał był nadawany wpisywał się w zakładany już wcześniej schemat, który mógłby towarzyszyć nawiązaniu „kontaktu” – zgodnie z oczekiwaniami i specyfiką pracy, Big Ear mógł odbierać „przekaz” z różnych punktów właśnie przez 72 sekundy. Sygnał odczytywany przez radioteleskop przez pierwsze 36 sekund stopniowo się nasilał, by osiągnąć apogeum i zacząć słabnąć.

Najważniejszy jest fakt, że udało się wyeliminować hipotezy o ziemskim pochodzeniu „przekazu”. Z pewnością nie był on też spowodowany przez usterkę sprzętu.

Dla osób wyczekujących informacji na temat kolejnych, pochodzących z kosmosu sygnałów, które mogłyby świadczyć, że nie jesteśmy sami we wszechświecie, pocieszająca może być wiadomość, że projekt badawczy, funkcjonujący w ramach SETI, mimo pojawiających się wcześniej gróźb jego wygaszenia, jest wciąż realizowany. Naukowcy biorący udział w tym przedsięwzięciu otrzymali właśnie od prywatnego przedsiębiorstwa dotację sięgającą 3,5 miliona dolarów na dalsze prowadzenie badań. To daje nadzieję na to, że w końcu doczekamy się przełomu.

SETI uruchamia nowy projekt

Telewizja CNN podała, że po raz pierwszy w historii zwykli obywatele będą mogli poszukać życia w kosmosie. W Kalifornii ustawiono 42 czujniki radiowe, które pomogą nam wykryć obcych we wszechświecie. Dostęp do danych będą mieli wszyscy chętni. – Liczymy, że ludzkie oczy i mózgi są najlepszym aparatem badawczym – mówią autorzy projektu licząc na duże zaangażowanie osób i w konsekwencji na odebranie sygnału z kosmosu.

Szefową SETI jest kobieta, Jill Cornell Tarter – dyrektor instytutu SETI, który pod patronatem NASA zajmuje się poszukiwaniem życia pozaziemskiego. Pierwowzór głównej bohaterki filmu „Kontakt” odtwarzanej przez Jodi Foster wyjaśnia nam dlaczego poszukiwanie życia pozaziemskiego ma dla nas znaczenie i przekonuje nas, że to co nas dzieli, jako ludzkość, być może jest jedynie trywialną błahostką.

SETI (ang. Search for Extra-Terrestrial Intelligence) to rozbudowany, wieloletni projekt naukowy, którego celem jest znalezienie kontaktu z pozaziemskimi cywilizacjami poprzez poszukiwanie sygnałów radiowych i świetlnych sztucznie wytworzonych, pochodzących z przestrzeni kosmicznej, a niebędących dziełem człowieka.

Źródło: niewiarygodne.pl 

ID oferty: 34450a76af93683a

Zgłoś problem

Przetwarzam Twoją prośbę, proszę czekać ....

Zostaw odpowiedź