Czy trzeba spłacać długi? | Iluminaci.com

Witaj, Gościu! [ Rejestracja | Logowanierss

 

 

Czy trzeba spłacać długi?

  • Data publikacji: 4 stycznia 2013 20:38
  • Dodane przez: Krys




Czy trzeba spłacać długi?

W prawie międzynarodowym istnieje wiele norm pozwalających na redukcję, a nawet anulowanie długu publicznego:

Artykuł 103 Karty Narodów Zjednoczonych mówi: W razie sprzeczności pomiędzy obowiązkami członków Narodów Zjednoczonych, wynikających z niniejszej Karty, a ich obowiązkami wynikającymi z jakiegoś innego porozumienia międzynarodowego, pierwszeństwo będą miały ich obowiązki wynikające z niniejszej Karty. A wśród tych obowiązków znajdują się: podniesienie stopy życiowej, pełne zatrudnienie oraz warunki postępu i rozwoju gospodarczego i społecznego.

Rezolucja Rady Praw Człowieka NZ z 23 kwietnia 1999 r. stwierdza, że zapewnienie podstawowych praw ludności zadłużonego kraju do żywności, mieszkania, zatrudnienia, edukacji, usług zdrowotnych i zdrowego środowiska nie może być podporządkowane wdrażaniu polityk dostosowania strukturalnego i reform gospodarczych związanych z długiem.

Konwencja Wiedeńska mówi: Jeżeli wyrażenie zgody państwa na związanie się traktatem zostało spowodowane w drodze przekupienia jego przedstawiciela – bezpośrednio lub pośrednio – przez inne państwo negocjujące, państwo to może powołać się na takie przekupstwo jako na czynnik unieważniający jego zgodę na związanie się traktatem.
Artykuł 50 z łatwością można wykorzystać do uznania za nieważne choćby umów zawartych między rządem Grecji a koncernem Siemens, oskarżonym i przez sądy greckie, i niemieckie o płacenie ogromnych łapówek ateńskim politykom. Z kolei artykuł 51: Wyrażenie zgody państwa na związanie się traktatem, które zostało spowodowane w drodze przymusu wobec jego przedstawiciela przez czyny lub groźby skierowane przeciwko niemu, nie ma żadnego skutku prawnego, można odnieść do presji wywieranej przez rządy Francji i Niemiec na Ateny w sprawie realizacji kontraktów wojskowych. A także do sytuacji w Islandii.

W latach 2004-2006 Polska wydała 500 mln złotych z pożyczki Banku Światowego na likwidację kopalń – bo na to oficjalnie była ona przeznaczona. Tymczasem już w listopadzie 2008 r., gdy okazało się, że jednak na węglu można zarabiać, Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki z rozbrajającą szczerością stwierdziła: Bank Światowy przed laty pożyczał pieniądze na likwidację kopalń, teraz mógłby zaangażować się w odbudowę polskiego górnictwa.

Jakoś nikt nie wychwycił paradoksu, że oto z jednej strony spłacamy pożyczkę BŚ, przeznaczoną na zamykanie kopalń, a potem staramy się o kolejną na ich otwieranie. Gdzie sens, gdzie logika?

Widmo bankructwa krąży po Europie. Skoro brakuje już chętnych nawet na niemieckie obligacje, sytuacja rzeczywiście jest poważna. Z kolei niepoważne agencje ratingowe prześcigają się w tym, która pierwsza z nich obniży notę kolejnym państwom. W tym całym szaleństwie najgorsze jest to, że jego koszty spadają na całe społeczeństwa, na tych, którzy nawet nie otarli się o giełdę, fundusze spekulacyjne, a ich jedynym kontaktem z tym światem magicznych cyferek są kredyty bankowe. Jest też inny problem – eurokraci sami kopią grób Europie. I to nie tylko swojemu projektowi Unii Europejskiej, mającej przede wszystkim – czego dowodzi obecny kryzys – gwarantować zyski biznesu, ale w ogóle wizji zjednoczonej Europy. Technokratyczny projekt unijny może więc całkowicie zbankrutować.

Wydłużanie wieku emerytalnego, cięcia socjalne – tak w Polsce, jak i w całej Europie, w żadnym wypadku nie zlikwidują problemu narastającego długu publicznego. Europejskie elity to już wiedzą, nie wiedzą tylko co z tym począć. Jedynym wyjściem jest audyt długu, a w efekcie anulowanie jego pasożytniczej, większościowej, części.

W całej Europie rozpędu nabierają oddolne inicjatywy na rzecz audytu długu publicznego – od Grecji po Irlandię, poprzez Francję, czy Belgię. Pod tym technokratycznym terminem kryje się jednak bardzo prosta zasada – bierzemy dług pod lupę. Sprawdzamy, czy był zgodny z prawem, komu przyniósł korzyści, kto na nim stracił. I audyt może się opłacić – jeden przykład: Ekwador.

W 2007 r., kilka miesięcy po wyborze na prezydenta, Rafael Correa – pod presją organizacji społecznych – przystąpił do audytu chronicznego długu tego latynoamerykańskiego kraju. Okazało się, że wiele kredytów zostało przyznanych z pogwałceniem podstawowych norm prawa międzynarodowego. W listopadzie 2008 r., Ekwador zawiesił więc spłatę części długów, odkupując wkrótce za 900 mln dolarów dług warty 3,2 mld dolarów. Jeśli weźmie się pod uwagę odsetki, jakich w związku z tym Ekwador nie musi już płacić, oszczędności ekwadorskiego budżetu wyniosły 7 mld dolarów. Zaoszczędzone pieniądze przeznaczono na wzrost nakładów na szkolnictwo, służbę zdrowia, pomoc socjalną, oraz rozwój infrastruktury i komunikacji. Jednak da się przełożyć interesy obywateli nad zyski wierzycieli.

Inny przykład sprzed dziesięciu lat – Argentyna. Wpędzona w długi przez dyktaturę wojskową i neoliberalną demokrację, opierającą się na korupcji i masowej prywatyzacji. Prezydent Nestor Kirchner postawił wierzycielom ultimatum: płacimy 30% wartości długu, albo nic. Zawarto porozumienie, a w ciągu kolejnych lat wzrost gospodarczy Argentyny, pozbawionej jarzma długu, sięgał 8%.
Podobnie postąpiła Rosja w 1998 r. ogłaszając jednostronnie moratorium na spłatę swych długów – i również dobrze na tym wyszła. W artykule opublikowanym przez Journal of Development Economics Eduardo Levy Yeyati i Ugo Panizza, ekonomiści pracujący dla Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju, zaprezentowali rezultaty swoich badań dotyczących 40 państw, które w różnym czasie zawiesiły spłatę długu. Ich konkluzja: „Okresy zawieszenia spłat oznaczały początek odnowy gospodarczej”. I jest to całkiem logiczne, gdy weźmiemy pod uwagę ogromne kwoty, które idą na spłatę długów.

Tymczasem w Polsce…

Szumnie ogłoszone reformy Tuska – podwyższenie stawek rentowych, cięcia ulg, zmiany w emeryturach przyniosły znacznie mniej oszczędności niż kwota, która została wydana na obsługę długu Skarbu Państwa. Jak w takiej sytuacji myśleć o realnym rozwoju społecznym, gdy trzeba ciąć kolejne wydatki socjalne, podwyższać wiek emerytalny, byle tylko zaspokoić potrzeby wierzycieli.
Długi trzeba spłacać, o ile zostały zaciągnięte zgodnie z prawem. Może warto by było to sprawdzić? Zabieranie Kowalskiemu ostatniego kawałka chleba z talerza nie załatwi sprawy długu publicznego, bo ten wciąż rośnie mimo spłacania.

Zresztą dlaczego Polska dalej się zadłuża? Żeby mieć środki na służbę zdrowia, lepsze szkolnictwo, czy też tak wychwalane autostrady? Nie, większość tego długu idzie na… spłatę wcześniejszych długów, a właściwie odsetek od nich. Wystarczy prześledzić statystyki Ministerstwa Finansów, by przekonać się, że od połowy do 2/3 potrzeb pożyczkowych budżetu Polski wynika z konieczności obsługi długu Skarbu Państwa (kolejną pozycją na liście są koszty reformy emerytalnej, czyli wprowadzenia osławionych OFE).

W 1980 r. Komisja Prawa Międzynarodowego Narodów Zjednoczonych ogłosiła: Państwo nie może zamykać szkół, uniwersytetów i sądów, likwidować policji i usług publicznych, narażając tym samym społeczeństwo na nieład i anarchię, tylko dlatego, że potrzebuje funduszy koniecznych do spełnienia zobowiązań wobec swoich zagranicznych kredytodawców.

Zamykanych uniwersytetów może jeszcze nie mamy, ale likwidacja usług publicznych postępuje, a w pewnym momencie – gdy sytuacja jest podbramkowa – rząd każdego państwa musi sobie odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: państwo służy obywatelom, czy instytucjom finansowym?

Opracowane na podstawie: nienaszdlug.pl

Podobne:



Dodaj komentarz

  • Możesz wysłać prywatną wiadomość do Użytkownika.