Burze słoneczne mogą znacznie utrudnić życie na Ziemi

Witaj, Gościu! [ Rejestracja | Logowanierss

 

 

Czeka nas poważne niebezpieczeństwo. Burze słoneczne mogą znacznie utrudnić życie na Ziemi

  • Data publikacji: 24 stycznia 2013 19:32
  • Dodane przez: Greg




Czeka nas poważne niebezpieczeństwo. Burze słoneczne mogą znacznie utrudnić życie na Ziemi

O tym, iż w 2013 roku centralna gwiazda Układu Słonecznego będzie się zbliżała do szczytu swojego 11-letniego cyklu, zwanego „maksimum słonecznym”, wiadomo od dawna. Mimo to, ekspertyzy naukowców badających Słońce znacznie się od siebie różnią. Dla przykładu, jeszcze na początku stycznia renomowane centrum badawczo-analityczne SIDC (Solar Influences Data Analysis Center) informowało, że aktywność słoneczna wydaje się być znacznie słabsza niż wcześniej prognozowano. Okazało się jednak, że obliczana za pomocą tzw. liczby Wolfa aktywność Słońca 4 stycznia sięgnęła wartości 116 jednostek, dzień później było to już 167, dwa dni później – 181, a 8 stycznia – 196!

Pomimo tego wzmożonego poziomu i różnic w szacowaniu etapu 11-letniego cyklu, eksperci z NASA i różnych innych ośrodków badawczych w oficjalnych komunikatach uspokajają. Ich zdaniem, jesteśmy bezpieczni i nic nam nie grozi – poziom słonecznej aktywności, nawet jeśli jest aktualnie bardzo wysoki, to w rzeczywistości nie jest niczym niestandardowym z perspektywy cykliczności pracy centralnej gwiazdy Układu Słonecznego. Tyle oficjalne komunikaty. Jeśli jednak zajrzy się głębiej, to jest już znacznie bardziej niepokojąco. Nieoficjalnie wielu naukowców przyznaje, że ze strony Słońca w istocie grozi nam wielkie niebezpieczeństwo.

Różne oblicza tej samej gwiazdy

Jeszcze w grudniu 2012 roku, dr Ian O’Neill (popularyzator nauki i autor wielu publikacji na temat aktywności słonecznej) pisał w The Universe Today tak: „W czasie maksimum słonecznego (gdy Słońce jest najbardziej aktywne) Ziemia może nie mieć tyle szczęścia, co zwykle i otrzymać porcję energii odpowiadającej sile 100 miliardów bomb wielkości tej, która uderzyła w Hiroszimę. Taka eksplozja znana jest w nauce jako „rozbłysk słoneczny” a jej skutki mogą stanowić dla Ziemi olbrzymi problem”.

Zaledwie kilka dni później dla Polskiej Agencji Prasowej wypowiedział się dr Tomasz Mrozek, heliofizyk z Wydziału Fizyki i Astronomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Naukowiec przyznał, że zniszczyć życie na Ziemi byłoby niezmiernie trudno i to mogłoby przetrwać nawet wówczas, gdyby odpalono całą broń jądrową świata, czy gdyby w naszą planetę uderzyła kilkukilometrowej średnicy planetoida. W uspokajającym tonie dodał też, że koniec świata który nastąpi wówczas, kiedy Słońce zmieni się w tzw. czerwonego olbrzyma nastąpi dopiero za 5 miliardów lat. Wówczas to, jak powiedział pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego: ” (…) Ziemia i najbliższe Słońcu planety będą narażone na działanie tak wysokich temperatur, że przejdą w stan gazowy, a więc po prostu wyparują.” Heliofizyk przyznał, że żadne żywe organizmy nie mogą się przygotować na warunki towarzyszące śmierci Słońca. A to właśnie, nie tylko zdaniem polskiego naukowca, że Słońce spali Ziemię, jest na razie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem zagłady naszej planety.

Innego końca świata nie będzie?

Uspokajający ton wypowiedzi polskiego heliofizyka stoi w wyraźnej sprzeczności z raportem Richarda Fischera (szefa oddziału NASA zajmującego się obserwacją Słońca), który w udzielonym dla brytyjskiego The Daily Mail wywiadzie powiedział: „Należy oczekiwać, że w 2013 roku nadejdzie „idealna burza magnetyczna”, która może spowodować niezwykle trudne do oszacowania awarie systemów łączności i sieci komputerowych. Uszkodzone mogą zostać kanały komunikacji telefonicznej i satelitarnej, a w konsekwencji grozi nam zupełny paraliż łączności, upadek systemu bankowego i długotrwały kryzys gospodarczy”.

W bardzo podobnym tonie wypowiedział się dla prestiżowego Nature Mike Hapgood, uczony z brytyjskiej agencji badań kosmosu RAL: „Potrzebujemy dużo większego zrozumienia dla wpływu, jaki wywiera na nas to, co się dzieje na Słońcu. I potrzebujemy tej wiedzy natychmiast”

Zdaniem brytyjskiego naukowca, najbardziej powinniśmy obawiać się tzw. koronalnych wyrzutów masy (z ang. CME – coronal mass ejections), czyli olbrzymich obłoków plazmy, które wyrzucane są w przestrzeń międzyplanetarną z prędkością przekraczającą często 5 milionów kilometrów na godzinę. Razem z CME, w kierunku naszej planety kierowane są olbrzymie pokłady materii (miliardy ton gazów emitujących promieniowanie rentgenowskie i ultrafioletowe), mogące sięgać odległości kilkudziesięciu milionów kilometrów.

Jeden z najbardziej spektakularnych i jednocześnie – najmocniej odczuwalnych na ziemi „ataków” tego typu miał miejsce w marcu 1989 roku, kiedy CME spowodował rozległą awarię zasilania w Quebecu, zostawiając 5 milionów Kanadyjczyków w ciemnościach przez kilka godzin. Straty oszacowano wówczas na 2 miliardy dolarów. CME są jednak zdolne do czynienia jeszcze większych szkód. Naukowcy często przypominają burzę z 1859 roku, nazywaną „zdarzeniem Carringtona” (od nazwiska angielskiego amatora astronoma, który jako pierwszy zaobserwował rozbłysk, który utworzył wówczas koronalny wyrzut masy). Wówczas obłok dotarł do Ziemi zaledwie po 18 godzinach, choć z reguły czas ten wynosi od 3 do 4 dni. Choć w roku 1859 technologia nie była oczywiście tak zaawansowana jak współcześnie, to konsekwencje burzy słonecznej były przerażające. Zaburzenia magnetyzmu spowodowały wówczas awarie sieci telegraficznych na całym świecie, liczne były informacje o iskrzeniu i zapalaniu się telegrafów. Zorza polarna była wówczas widoczna na całym świecie, nawet na Karaibach.

Czy w 2013 roku może czekać nas podobna katastrofa? Zdaniem profesora Jose Lopeza, fizyka z Uniwersytetu Seton Hall, to nie tylko niewykluczone, ale wręcz – wielce prawdopodobne! W wywiadzie udzielonym 14 stycznia 2013 roku dla portalu FoxNews.com , amerykański uczony powiedział, że właśnie w 2013 roku czeka nas tzw. doskonała burza słoneczna, która przypominać będzie „zdarzenie Carringtona”. Szkody spowodowane przez tego typu zdarzenie oszacowane zostały przez zespół badawczy profesora na 2 biliony dolarów (am. ang. – trillion – red.)!

Znów powtarza się ten sam schemat – przestaną działać telefony komórkowe i łącza satelitarne, niemożliwa będzie nawigacja, dojdzie do wielu katastrof w elektrowniach a całe miasta pozostaną na długi czas pozbawione dostaw energii.

„Obawa, że dosięgnie nas jeden ze słonecznych rozbłysków jest jak najbardziej zasadna. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest niezwykle wysokie. To, co „wypluje Słońce” będzie jednym wielkim ogniowym pociskiem, który musi pokonać olbrzymią odległość w przestrzeni kosmicznej. Dotrze do nas wielka fala energii, która sprawi, że cała ziemska elektronika, potraktowana takim ładunkiem energii, nagle przestanie działać” – mówi Lopez dla FoxNews.com

Amerykański uczony potwierdza nasze wcześniejsze obserwacje dotyczące niezwykłej trudności w przewidywaniu zachowania Słońca: „Prognozowanie pogody na Słońcu jest znacznie trudniejsze od prognozowania pogody na Ziemi, zwłaszcza, że nie wszystkie procesy słoneczne są dla nas w pełni zrozumiałe. Dodatkowo, nie można zapominać o tym, iż prognozowanie i wieszczenie nie jest czymś, czym zajmuje się nauka. Ta może jedynie dostarczać potencjalne scenariusze zdarzeń, które w rzeczywistości mogą mieć miejsce. Kto wie jednak, co zdarzy się w przyszłości?”

Źródło: niewiarygodne.pl

Podobne:



Komentarz do “Czeka nas poważne niebezpieczeństwo. Burze słoneczne mogą znacznie utrudnić życie na Ziemi”

  1. W sobotę 21 grudnia 2013,nastąpi koniec świata lub burza słoneczna.Uderzy kometa C/2012 S1 ISON wszyscy zginą ludzie,wymarną rośliny i zginie pies o nazwie Mila

Dodaj komentarz