Iluminaci.com | Brunon K. robi karierę w sieci

Witaj, Gościu! [ Rejestracja | Logowanierss

 

 

„Bohater narodowy” Brunon K. robi karierę w sieci

  • Data publikacji: 21 listopada 2012 12:31
  • Dodane przez: Greg




„Bohater narodowy” Brunon K. robi karierę w sieci

Niedoszły zamachowiec z Krakowa robi furorę na Facebooku. Zaledwie kilka godzin po ujawnieniu informacji o udaremnieniu jego planów, na portalu powstało kilka fałszywych profili i stron z jego imieniem i nazwiskiem. Jeden z nich nazywa go „bohaterem narodowym”.

„Człowiek, który chciał wstrząsnąć Wiejską” – to krótki opis w sekcji informacji na jednej ze stron, założonej krótko po południu. Nad nim zdjęcie bomby. Niżej – memy, na przykład ten ze „wspólnikiem Brunona, który wciąż jest na wolności”. Czyli gołębiem z laskami dynamitu przytroczonymi do pleców.

Kilka razy więcej zwolenników ma inny, trochę młodszy fan page – bardzo podobne motto. „Pierwszy WIELKI POLAK – który chciał wstrząsnąć Wiejską”. Zdjęcie w tle – budynek Sejmu. Profilowe – grafika z napisem „Dla mnie bomba”. A niżej, oprócz kpiących memów, sondy. Jak na przykład ta: „Czy nasi politycy będą teraz wstrząśnięci czy zmieszani?”.

Następny fan page – tu w sekcji informacji dwa słowa: „Bohater narodowy”. Wyżej – przekreślona fotografia Tuska. Popieracie pana Brunona?” – pyta administrator w jednym z postów. Pojawiają się głosy oburzenia, ale są też komentarze w stylu „a miało być tak pięknie czy „niech żyje”.

Jest już także strona „Brunon K. na prezydenta”. „Mąż stanu i patriota. Człowiek, który chciał ratować upadającą ojczyznę i ukarać jej zdrajców. Poddany niesprawiedliwym represjom i szykanom medialnym. Domagamy się wyniesienia Brunona K. na najwyższe stanowisko państwowe” – czytamy w opisie.

Zdjęcie Brunona K. na tle wybuchu bomby atomowe opublikowała kolejna strona. Ten sam motyw pojawia się także w albumie „takie tam”. Najwyraźniej jednak administrator stracił rozmach, bo niecałą godzinę od założenia strony usunął fotografię wykładowcy UR, a nazwę zmienił na „Bruno uno”.

Do tego dochodzi kilka fałszywych profili – zazwyczaj dopiero co utworzonych. Choć są też takie, których właściciele dołączyli do Facebooka już dawno, a dziś zmienili dane. „Dobrze chciałem” – pisze jeden z nich. A inny wrzuca zdjęcie Jana Pawła II, podpisane „Jeśli ojczyznę twą trawią moce nieczyste, nie wahaj się synu przed czynem ostatecznym”.

Podobnych stron zapewne będzie przybywać jak grzybów po deszczu, dopóki procederu nie ukróci siła wyższa, czyli polityka prywatności Facebooka. A internauci najwyraźniej czują się bardziej znękani przez bywalców gmachu na Wiejskiej niż przez potencjalnych terrorystów. Nikogo więc chyba nie zdziwi, jeśli Brunon K. stanie się jeszcze bohaterem Internetu. O ile już nie zasługuje na taki tytuł.

Źródło: onet.pl

Podobne:



Dodaj komentarz

  • Możesz wysłać prywatną wiadomość do Użytkownika.